O historię i teraźniejszość marki Xero Shoes zapytaliśmy jej założyciela, Stevena Sashena. Wciągnie cię opowieść o marce, która powstała właściwie przez przypadek.
Za powstaniem marki Xero Shoes stoi przypadek. Steven Sashen, zapalony biegacz i zdobywca tytułu Masters All-American w sprincie, zmagał się z częstymi kontuzjami. Książka Urodzeni biegać popchnęła go do biegania boso w grupie entuzjastów barefoot. Żeby chronić stopy w terenie, w 2009 roku zrobił sobie barefootowe sandały Huarache, które później zmieniły przyszłość nie tylko jego, ale i milionów fanów naturalnego ruchu na całym świecie. Czy zdarzyło ci się kiedyś kupić buty, których producent życzy sobie, żeby służyły ci niemal wiecznie?

„Marka Xero Shoes jest związana z naBOSo od samego początku – od 2015 roku. Szukaliśmy sportowych sandałów barefoot i trafiliśmy na Xero. Z czasem zaczęli dodawać modele sportowe, a teraz także casual; wierzę, że za kilka lat będą liderem w kategorii barefoot,“ mówi Andy Součková, która przeprowadziła też wywiad ze Stevenem. Xero sprzedaje się najlepiej na pewno dzięki technologii, temu, że dobrze leży na stopie i daje się świetnie dociągnąć. „W kategorii performance nie mają konkurencji. Przetestowałam wszystkie sportowe barefooty do biegania – i Xero są top. Jestem pewna, że to dlatego, że Steven robi je tak, jakby robił je dla siebie,“ dodaje.
W 2007 roku, kiedy miałem 45 lat, wróciłem do sprintu po trzydziestoletniej przerwie. Przez kolejne dwa lata miałem częste kontuzje. Pewien mistrz świata w bieganiu zasugerował mi, żebym spróbował biegać boso, i dał mi egzemplarz książki Urodzeni biegać. Przeczytałem ją jednym tchem, dołączyłem do grupy biegaczy barefoot i po raz pierwszy pobiegłem bez amortyzowanych butów z podniesioną piętą czy wsparciem łuku stopy.
Zorientowałem się, że mam złą technikę. Nowoczesne buty do biegania ukrywały ten problem. Boso natomiast mogłem go łatwo skorygować, bo „złe“ bieganie bolało, a kiedy biegłem poprawnie, czułem się świetnie.
Pozbyłem się kontuzji, przyspieszyłem, zdobyłem tytuł Masters All-American w sprincie. Jestem wśród najszybszych Amerykanów w mojej grupie wiekowej. Chciałem czuć doświadczenie chodzenia boso w każdym kroku… Jednocześnie chciałem jednak trochę chronić stopy i zdecydowanie nie miałem ochoty kłócić się z właścicielami knajp o to, czy wolno u nich jeść na boso.
Zacząłem robić minimalistyczne sandały, które kilka miesięcy po założeniu Xero Shoes zaczęliśmy sprzedawać jako zestaw DIY do wykonania sandałów.
Minimalistyczne obuwie noszę do dziś, a nawet jeszcze częściej chodzę boso, bo daje mi to świetne odczucie. Gdy odkryjesz naturalny ruch bez wsparcia łuku stopy, bez podniesionej pięty, bez piankowej amortyzacji, która odbiera ci czucie podłoża i reakcję na teren, bez sztywnej podeszwy i czubka, w którym ściskają się palce, nie da się tak po prostu wrócić do zwykłych butów. Czujesz się w nich źle, bo są złe.

W 2009 roku nie mogłem otworzyć własnego sklepu, bo jedyne minimalistyczne buty na rynku były od FiveFingers, a mi nie pasowały. Markę Xero Shoes tak naprawdę założyłem przez przypadek.
Znałem plemię Tarahumara i sandały Huarache, w których biegali. Kiedy chciałem zrobić własne sandały na ich wzór, zostało mi sporo materiału na kolejne trzy, cztery pary. Jedną parę dałem żonie, a kolejne lokalnym biegaczom boso. Następni ludzie prosili o kolejne pary, więc kupiłem więcej materiału i organizowaliśmy spotkania, na których robiliśmy buty.
Michael Sandler, trener biegowy specjalizujący się w bieganiu boso, powiedział mi kilka miesięcy później: „Dostałem kontrakt na książkę Barefoot Running. Gdybyś zamienił to swoje hobby w biznes i miał stronę internetową, mógłbym cię w tej książce wymienić.“ Sam stworzyłem setki stron internetowych, więc wydało mi się to świetną okazją.
Pobiegłem do domu i powiedziałem o tym żonie, która uznała, że to fatalny pomysł i strata czasu. Zniechęcała mnie, a ja się z nią zgodziłem. Kiedy poszła spać, zrobiłem stronę.

Na początku po prostu tego nie rozumiała. Lubiła wędrówki, ale bieganie jej nie kręciło. Choć podobała jej się książka Urodzeni biegać, barefooty jej nie interesowały – ani chodzenie boso. Postanowiła jednak przetestować sandały, które dla niej zrobiłem, i już na pierwszym spacerze była zaskoczona, gdy poczuła, jak mocno przy każdym kroku ląduje na piętach.
Zrozumiała, że to nie jest dobre, i w ciągu kolejnych dwóch tygodni zmieniła sposób chodzenia. Zaczęła chodzić lżej, ciszej i miękcej. Pewnego dnia założyła „zdrowe sandały“ innej marki i już po kilku krokach zauważyła, że to nie to. Brakowało jej połączenia z ziemią i swobody ruchu. Wyrzuciła tamte sandały i wróciła do swoich domowych sandałów Huarache.
Naszym pierwszym produktem był zestaw DIY do wykonania sandałów. Na chwilę zrobię dygresję: huarache po hiszpańsku oznacza sandał. W większości krajów hiszpańskojęzycznych tego słowa używa się w odniesieniu do plecionych skórzanych sandałów, a nie do obuwia Tarahumarów. Tego jednak nie wiedzieli ludzie z Zachodu, którzy jako pierwsi zetknęli się z Tarahumarami. Dlatego w społeczności biegaczy barefoot Huarache są znane jako „sandały do biegania“.
Jeśli spojrzymy na historię obuwia, podobne buty pojawiały się w różnych kulturach już dziesięć tysięcy lat temu. To nie jest zaskakujące: prosty projekt – coś, co chroni stopę, i jest w jakiś sposób przymocowane do stopy. Proste.
Ale wróćmy do tego połączenia.
Kiedy pokazaliśmy ludziom nasze zestawy DIY, większości bardzo się podobały i cieszyło ich coś, co nazywam „supermocą robienia własnego obuwia“. Niektórzy jednak mówili: „Pomysł jest świetny, ale nie chcę robić butów sam.“
Przez lata pracowałem więc nad gotową wersją tego samego sandała. Na szczęście dołączył do nas projektant obuwia Dennis Driscoll, który spędził prawie 40 lat na produkcji butów. Razem stworzyliśmy pierwsze „gotowe“ sandały w stylu Huarache, które przypominały nasz obecny model GENESIS.

Potem odezwali się kolejni klienci, że potrzebują większej ochrony w terenie. Wtedy stworzyliśmy sandały Cloud, wyposażone w cienką warstwę pianki BareFoam™ właśnie na takie sytuacje.
| Ten i inne ciekawe wywiady oraz wskazówki przeczytasz w wersji elektronicznej magazynu BAREFOOT. W wersji drukowanej czeka na ciebie w sklepach stacjonarnych albo w twoim nowym zamówieniu. |
Wierzymy w autentyczną zrównoważoność. Nie robimy niczego, co – przynajmniej naszym zdaniem – nie miałoby realnej wartości dodanej. Nie uprawiamy greenwashingu. Nie będziemy udawać z powodów marketingowych, że zależy nam na środowisku, jeśli w rzeczywistości tak nie jest. Innymi słowy: większość tego, co ludzie uważają za zrównoważone, po prostu takie nie jest. Pisał o tym na przykład Harvard Business.

Każde obuwie minimalistyczne jest z różnych powodów wymagające, bo błędów nie da się nigdzie ukryć. Kiedy na przykład opracowywaliśmy nasze gumowe podeszwy FeelTrue®, pierwsza partia nie miała jednolitej wagi, a wierzch był cały w plamach. Wynikało to z tego, że producenci podeszw nigdy nie musieli się takimi rzeczami przejmować, bo podeszwy i tak zwykle przykleja się do śródpodeszwy.
Jednocześnie trudno jest wygodnie i solidnie przymocować paski i taśmy do sandała, który nie ma grubej podeszwy ani wielu warstw materiału, między które można je wsunąć.
W butach najtrudniejsze jest dopasowanie. Lubię mówić, że mógłbym wziąć trzy osoby z identycznymi stopami, założyć im te same buty – i dostałbym trzy różne opinie, czy pasują, czy nie. To kwestia preferencji.
Stopy mają też różne rozmiary, kształty i szerokości. Chcemy, żeby nasze buty pasowały większemu odsetkowi osób, niż jest to typowe u dużych producentów obuwia, ale nie da się zrobić buta idealnego dla każdego.
Rozwój naszego zestawu DIY w praktyce nie zajął nam żadnego czasu. Kiedy robienie butów było dla mnie tylko hobby, znalazłem źródło podeszw Vibram, a w lokalnym sklepie żelaznym mieli świetne sznurki. Ten zestaw sprzedajemy do dziś – nawet w ulepszonej wersji z naszymi podeszwami FeelTrue®.
Nasze pierwsze „gotowe“ sandały wymagały ponad roku prac rozwojowych. Nazywaliśmy je VENTURE. Od tego czasu poprawiliśmy ich design i wiązanie, które opatentowaliśmy, a dziś nazywają się GENESIS.
Mówię o sobie, że jestem sprinterem, nie biegaczem. Na zawodach na stadionie startuję w sprincie na 100 metrów, w hali na 50 i 60 metrów. Jak już mówiłem, jestem wśród najlepszych Masters All-American. Sprint – tak samo jak trening sprintu – jest dla mnie bardzo ważny.
Najczęściej rozgrzewam się boso. Na trening i zawody noszę buty SPEED FORCE.

Obserwuj swoje nawyki ruchowe i spróbuj je zmieniać. Ja na przykład zauważyłem, że przy wkładaniu spodni zawsze zaczynam od lewej nogi. Teraz robię odwrotnie – kiedy tylko mogę, zaczynam od prawej. Może brzmi to głupio, ale to ćwiczy mózg.
Albo możesz skupić się na tym, jak krzyżujesz ręce. Którą rękę masz na wierzchu? Spróbuj odwrotnie i rób tak, aż zapomnisz, jak robiłeś to wcześniej. Mnie zajęło to kilka lat.
Pomóc może wszystko, co zaburza typową pracę połączeń neuronowych i wspiera tworzenie nowych.

Zdecydowanie. Od początku stworzyłem setki filmów edukacyjnych. Mam własny podcast The MOVEMENT, w którym mówię o zaletach naturalnego ruchu i butach barefoot, obalam mity o tym, czego potrzeba, żeby chodzić, biegać, chodzić po górach, ćwiczyć i aktywnie spędzać czas – oraz jak robić to wszystko w sposób przyjemny i efektywny. Mam też wielu przyjaciół wśród światowych badaczy, z którymi często rozmawiam.
Nie chodzi tyle o to, że Xero zmieni ci życie, ile o zmiany, które powoduje naturalne i prawidłowe używanie stóp. Xero Shoes tylko ci w tym pomaga. Stopy są fundamentem. Nie mamy ich wyłącznie po to, by wspierały całe ciało podczas każdej aktywności. Wysyłają też sensoryczną informację zwrotną do rdzenia kręgowego i do mózgu, który wykorzystuje ją do wydawania poleceń dla prawidłowego ruchu – czy to chodzenia, biegania, jazdy i tak dalej.
Wszystkie te ruchy zaczynają się w stopach, które dają nam równowagę, zwinność i mobilność. Do optymalnej sprawności wystarczy więc, by nasze stopy robiły to, do czego zostały stworzone – zginały się, rozciągały i odbierały bodźce ze świata. Właśnie dlatego nasza firma nazywa się Feel The World (poczuj świat). Dlatego muszą być elastyczne, silne i umieć reagować.

Nie robiłem analizy krajów, ale zauważyłem, że Europa ogólnie bardziej akceptuje i rozumie znaczenie naturalnego ruchu oraz obuwia minimalistycznego. Myślę, że są ku temu dwa powody.
Po pierwsze, Europejczycy mają dłuższą tradycję butów projektowanych pod naturalny ruch. Na przykład marka Birkenstock zaczęła produkować buty jeszcze przed powstaniem Stanów Zjednoczonych. Choć to nie jest obuwie minimalistyczne – podeszwa jest dużo grubsza i sztywniejsza, niż bym sobie wyobrażał – idzie w dobrym kierunku.

Drugim powodem jest to, że duzi producenci obuwia podjęli wspólny wysiłek, by zdyskredytować w Ameryce naturalny ruch i buty minimalistyczne/barefoot, czego nie zrobiono w innych częściach świata.
Jednocześnie wiem, że w przeliczeniu na mieszkańców w Czechach jest więcej sklepów barefoot niż gdziekolwiek indziej na świecie. Więc Czesi są najbystrzejsi. To jeden z powodów, dla których mamy tu główną europejską siedzibę.

Dr Emily Splichal stworzyła technologię stymulacji stopy, którą nazwała Naboso. Jej firma sprzedaje różne produkty wykorzystujące tę technologię: wkładki do butów, maty do jogi itp. Kiedy zaczęliśmy sprzedawać jej wkładki, klienci pytali: „A co, jeśli noszę sandały? Do sandałów nie włożę wkładek.“
Wzięliśmy więc nasz najlepiej sprzedający się sportowy sandał Z-TRAIL i zastąpiliśmy wkładkę BareFoam™ materiałem od Naboso.

Moją pasją jest przede wszystkim naturalny ruch. A buty są najlepszym sposobem, by promować znaczenie naturalnego ruchu. Owszem, przetestowałem każdą parę butów i sandałów, które produkujemy, ale nie posiadam ich wszystkich. Kiedy akurat nie chodzę boso, noszę SPEED FORCE, Z-TRAIL albo GENESIS.
Niektórzy myślą, że dobieram obuwie do pogody, ale ja potrafię nosić sandały nawet podczas zimy w Kolorado. Testowałem też niektóre buty konkurencji, ale żadnych nie mam.

Droga do sukcesu jest wyboista i nie zawsze prowadzi tam, gdzie chcesz. Gdybyśmy zrobili coś inaczej, mogłoby nas to zaprowadzić w ślepą uliczkę. Dlatego nie przychodzi mi do głowy nic, co mogliśmy zmienić, żeby zapewnić sobie lepszy wynik.
Szczerze mówiąc – kiedy patrzymy na to, co osiągnęliśmy, i na liczbę ludzi na całym świecie, którym pomogliśmy żyć szczęśliwiej i zdrowiej, jesteśmy po prostu zachwyceni i wdzięczni… i cieszymy się, że pomożemy kolejnym i kolejnym.
Dokąd dalej zaprowadzą cię twoje kroki?

Aktualnie jesteś na www.premiumbarefoot.pl