Dzieci BosoNóżki Chodzenie, ruch i zdrowie
Dziecięce stópki zasługują na swobodę – a lato to idealny moment. Fizjoterapeutka Marie Langová zdradza, co daje dzieciom chodzenie boso, gdzie można bezpiecznie zdjąć buty i kiedy sięgnąć po odpowiednie barefoot.
Dzieci same nam to pokazują – wracają z dworu, zrzucają buty, ściągają skarpetkę w nieforemny supełek i radośnie biegają boso. W domu to oczywisty wybór. Ale co na zewnątrz? Lato jest wręcz stworzone po to, żeby dziecięce stópki wreszcie mogły oddychać. Na placu zabaw, w parku, w piaskownicy, nad wodą albo nawet na trawniku przed blokiem – okazji do zdjęcia butów jest więcej, niż się wydaje. A przy tym daje to dzieciom znacznie więcej niż tylko świetne poczucie wolności. Dlatego połączyliśmy siły z dziecięcą fizjoterapeutką Marie Langovą, żeby opowiedzieć wam, dlaczego bosé stópki latem tak dobrze służą, gdzie trzeba uważać – i co założyć dzieciom, gdy buty jednak są potrzebne.

Chodzenie boso to dla dziecięcego organizmu jedna z najbardziej naturalnych rzeczy na świecie. Stopa jest pełna zakończeń nerwowych, a każdy kontakt z podłożem wysyła do mózgu cenne informacje: czy podłoże jest ciepłe czy zimne? Twarde czy miękkie? Gładkie czy nierówne? Im więcej różnych powierzchni doświadczy stopa, tym lepiej rozwija się układ nerwowy i mięśnie całej stopy.
U najmłodszych jest to jeszcze bardziej widoczne – stopa niemowlęcia w pierwszym roku życia działa dosłownie jak narząd chwytający. Zgina paluszki, obraca stopę, bada, co jest pod nią. Każdy bodziec to informacja. A im więcej informacji, tym lepiej działa całe ciało.
„Bosá stopa dostaje bodźce, których w butach po prostu nie doświadczymy. Każdy kamyczek czy ziarenko piasku, każda zmiana temperatury i rodzaju podłoża – to wszystko jest dla układu nerwowego dziecka ważną wiadomością. Bosá stopa pracuje na pełnych obrotach, mięśnie naturalnie się wzmacniają, a łuk stopy lepiej się rozwija” – mówi Marie Langová.
A co z tą słynną „butem za kostkę”, który rzekomo trzyma kostkę? Dziś wiemy, że jest dokładnie odwrotnie. Stopa w sztywnym bucie słabnie – podobnie jak noga w ortezie po urazie kolana. Silną stopę i stabilną kostkę dzieci budują ruchem, a nie wsparciem z zewnątrz. Dlatego u małych dzieci dawno odeszliśmy od sztywnych butów za kostkę i postawiliśmy na swobodę ruchu.

Na zewnątrz czeka na nas mnóstwo nawierzchni – i nie wszystkie są równie odpowiednie, ani równie bezpieczne. Warto wiedzieć, gdzie sprawimy dziecięcym stopom radość, a gdzie lepiej zachować czujność.
Gdzie bosym stopom będzie najlepiej: trawnik, piasek, ziemia, zrębki, otoczaki, kostka brukowa, lekko nierówne nawierzchnie na placach zabaw lub w naturze. Każda z nich daje inne wrażenia i dokładnie to, czego stopa potrzebuje. W przyrodzie znajdziemy szyszki, gałązki, mech – naturalną ścieżkę sensoryczną, której nie zastąpi żadna sala gimnastyczna. Wiele zoo, parków czy większych placów zabaw ma dziś nawet specjalne ścieżki sensoryczne – jeśli na taką traficie, koniecznie wypróbujcie ją z dziećmi.
Gdzie uważać: rozgrzane płyty chodnikowe, beton i asfalt w pełnym letnim słońcu to dla dziecięcej skóry realne zagrożenie. Dziecięca stopa jest bardzo wrażliwa, a oparzenia powstają szybko – obowiązuje prosta zasada: jeśli parzy ciebie, parzy też dziecko. Podobnie uważajmy na metalowe elementy na placach zabaw – rozgrzane zjeżdżalnie czy drabinki potrafią być podstępne. I tam, gdzie nie widać podłoża – czy to przez szkło, ostre kamyki, czy kolce – buty po prostu powinny być na stopach.
Praktycznie rzecz biorąc: miasto daje mniej okazji niż ogród czy natura, ale i tam zawsze znajdzie się kawałek trawy, piaskownica albo choćby mokra nawierzchnia przy fontannie w parku. Krótko mówiąc – pozwalajcie dzieciom chodzić boso jak najczęściej, ale z głową.
Każde dziecko odbiera świat trochę inaczej – i dotyczy to także stópek. Jedno przejdzie bosymi stopami po grubym żwirze bez mrugnięcia okiem, innemu przeszkadzają nawet pozornie niewinne, gładkie kamyczki. To nazywa się wrażliwością sensoryczną i jest zupełnie naturalne. Jeśli twoje dziecko odmawia chodzenia boso, nie poddawaj się – potrzeba tylko trochę cierpliwości i stopniowego podejścia.
Zacznijcie w domu, na podłożu, które dziecko zna i gdzie czuje się bezpiecznie. Dywan, drewniana podłoga, gładkie linoleum – to pierwsze kroki. Potem stopniowo dodawajcie nowe bodźce: trawa w parku, wilgotny piasek, drobne otoczaki. Zabawy sensoryczne zdziałają więcej niż jakiekolwiek namawianie – spróbujcie razem stanąć w misce z wilgotnym piaskiem, przejść po ręczniku namoczonym w zimnej wodzie albo pobawić się boso na trawniku. Im bardziej dziecko będzie kojarzyć to z zabawą i przyjemnością, tym łatwiej zaakceptuje nowe powierzchnie.
A jeśli chcecie pójść o krok dalej, zróbcie w domu własną ścieżkę sensoryczną – wystarczy kilka tacek lub pudełek wypełnionych różnymi materiałami: piasek, kamyki, trawa, drewniane klocki, mech. Dziecko może wtedy we własnym tempie sprawdzać, co jest dla niego przyjemne, a co nie. Inspiracje, jak takie pomoce wpleść także we wnętrze, znajdziecie w artykule Nierówne powierzchnie: sposób na ożywienie wnętrza i wzmocnienie stóp.
Najlepszy but to brak buta – to nadal prawda. Tyle że w praktyce buty są nam po prostu potrzebne. A skoro już zakładamy je dzieciom, chcemy, żeby jak najbardziej przypominały uczucie chodzenia boso. Dokładnie to robią buty barefoot.
Buty barefoot łatwo rozpoznać: mają cienką i elastyczną podeszwę, którą da się zgiąć na całej długości i „zwinąć”, są wystarczająco przestronne w okolicy palców – żeby mogły się naturalnie rozłożyć i pracować – oraz nie mają żadnego obcasa. Stopa może w nich działać tak, jak powinna: czuje podłoże, mięśnie pracują, a stopa się rozwija. Nic jej nie ściska, nic nie podpiera na siłę. Dzięki temu nawet w butach dzieci dostają przynajmniej część tych ważnych bodźców.
„Cieńsza podeszwa i miękki but pozwalają dziecku rozwijać stopę nawet wtedy, gdy ma but na nodze. Wciąż musi pracować mięśniami – w przeciwieństwie do buta sztywnego, w którym stopa czuje się jak w więzieniu” – wyjaśnia Marie Langová.
But ma przede wszystkim chronić stopę przed urazami mechanicznymi i skrajną temperaturą. To jego rola. Cała reszta – podparcie, profilowanie, usztywnianie – przy zdrowej stopie jest zbędna, zostawmy to naturalnej pracy samej stopy.
I jeszcze jedna rzecz, o której często się zapomina: odpowiedni rozmiar jest tak samo ważny jak właściwy model. Dziecięce stopy rosną szybko, a zbyt małe buty potrafią wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Jak prawidłowo zmierzyć stopę i na co uważać, opisaliśmy w osobnym artykule – Kompletny poradnik mierzenia dziecięcych stóp: wskazówki i błędy, których warto unikać. Polecamy przeczytać go przed każdym zakupem nowych butów.
Latem przydają się różne typy butów – zależnie od tego, gdzie spędzamy czas z dziećmi. Inne założymy na wycieczkę w naturę, a inne spakujemy nad morze. Oto nasze letnie tipy:
Na basen, nad morze czy nad jezioro polecamy RAYVE SPLASHSAFE – tegoroczną nowość, którą od razu pokochaliśmy. Są miękkie, przewiewne i szybko schną. Cholewka jest z cienkiej, podszytej tkaniny, zabezpieczonej gumką, żeby dobrze trzymała się na stopie, a podeszwa z PVC ochroni przed tym, co trzeba – ostrymi kamykami czy gorącym piaskiem. Świetnie sprawdzą się też w piaskownicy albo jako lekkie kapcie do ogrodu, jeśli chcesz, by stopy były choć trochę chronione. Do wyboru jest mnóstwo kolorów i wzorów aż do rozmiaru 35.
Sandały to letnia klasyka, bez której trudno się obejść. Są przewiewne, szybko się je zakłada, a dzieci je uwielbiają. Przy wyborze liczy się jednak to, jak doświadczonego piechura ubieramy.
Dla najmłodszych i początkujących polecamy sandały z zabudowanym przodem. Dzieci, które dopiero odkrywają świat na własnych nogach, naturalnie częściej się potykają – a zabudowany przód daje im potrzebną ochronę, nie ograniczając stopy. Dla tych małych odkrywców idealne będą FRODDO PREWALKER SANDAL – miękkie, lekkie i dopasowane do stopy, która dopiero uczy się chodzić.
Dla starszych dzieci mamy od razu kilka opcji. FRODDO SANDAL VELCRO II oraz FRODDO LOOP SANDAL są dostępne aż do rozmiaru 35, w skórze licowej lub zamszowej i z rzepami dla łatwego zakładania. Ochrona palców pozostaje w obu modelach standardem.
Do miasta i na spokojne spacery świetnie sprawdzą się FRODDO SANDAL FLEXY z otwartym przodem – lekkie, przewiewne, w różnych wersjach dla chłopców i dziewczynek. W nich stopa naprawdę oddycha, a dzieci prawie nie czują ich na nogach.
Jeśli planujecie bardziej wymagające wycieczki albo chcecie mieć pewność także w mniej przewidywalnym terenie, warto wspomnieć również o KEEN SEACAMP II CNX. To nie jest w 100% obuwie barefoot, ale ich trwałość i ochrona palców czynią z nich praktycznego pomocnika np. nad wodę czy na bardziej kamieniste ścieżki.

Latem bez trampek ani rusz – przydają się na spacery po mieście, wycieczki i szaleństwa na placu zabaw. Wybieramy przewiewne modele z oddychającej dzianiny lub tekstyliów z elastyczną podeszwą – takie, w których dzieci spokojnie mogą chodzić bez skarpetek i w których stopa ma dobrą wentylację.
Dla najmłodszych świetnym wyborem będą JOMA NINO JR z elastyczną, podatną podeszwą i przewiewną cholewką. Starsze dzieci docenią szerszą ofertę trampek JOMA w rozmiarach 27–38 – sportowy wygląd, różne stylowe wzory oraz zapięcie na rzep lub połączenie rzepa i sznurowadeł. W zależności od tego, gdzie najczęściej chodzicie z dziećmi, możecie wybrać model z gładką podeszwą albo terenową na wycieczki do natury.
Jeśli szukasz czegoś jeszcze bardziej przewiewnego, wybierz płócienne lub dzianinowe trampki FRODDO – są dostępne w rozmiarach 23–40, więc znajdą „parę” także dla starszych dzieci, a nawet dla dorosłych. Do wyboru jest kilka wariantów kolorystycznych oraz zapięcie na sznurowadła lub rzep – zależnie od tego, co komu bardziej pasuje.
A dla tych, którzy szukają sprawdzonej klasyki na szerszą stopę, wciąż są RAYVE CATBOURNE 2.0 – w kilku wersjach kolorystycznych, rozmiarach 23–34, półskórzane, półtekstylne i przetestowane w wielu dziecięcych przygodach.
Chodzenie boso na zewnątrz to świetna sprawa – ale stópki po nim zasługują na odrobinę troski. Po powrocie do domu warto je opłukać i sprawdzić, czy dziecko nigdzie się nie ukłuło albo nie otarło podeszwy. U małych dzieci czasem się to zdarza, a one nie zawsze od razu to zauważą lub powiedzą. Jeśli zauważysz drobne otarcia albo zaczerwienienie, wystarczy stopy odpowiednio zabezpieczyć.
Skóra stóp, które regularnie chodzą boso, naturalnie się hartuje i wzmacnia – ale na początku może być bardziej wrażliwa. Chodzenie po suchych nawierzchniach może ją wysuszać, dlatego po umyciu i osuszeniu warto posmarować stópki dziecięcym balsamem lub olejkiem. Kilka minut pielęgnacji wystarczy, a stopy są gotowe na kolejną przygodę.

Lato sprzyja bosym stopom. Wykorzystujcie każdą okazję – piasek nad wodą, trawę w parku, ścieżkę sensoryczną w parku. A gdy buty jednak są potrzebne, wybierajcie takie, które wspierają ruch, a nie go ograniczają.
I jeszcze jedno: dzieci uczą się przez naśladowanie. Jeśli zobaczą, że my też lubimy chodzić boso – że bawimy się w piasku, brodzimy w kałuży albo po prostu siedzimy na trawie bez butów – same je zdejmą, bez namawiania. Dlatego być może najlepszym sposobem, by zachęcić dzieci do chodzenia boso, jest po prostu dawać przykład. Zdejmijcie buty razem z nimi, cieszcie się tym wspólnie i pozwólcie, by lato zrobiło swoje.
Artykuł powstał we współpracy z Bc. Marie Langovą. Marie jest dziecięcą fizjoterapeutką, specjalizuje się w psychomotorycznym rozwoju najmłodszych dzieci, metodzie Vojty i handlingu. Pomaga rodzicom dostrzegać zależności, które prowadzą do lepszego zrozumienia rozwoju dziecka i ewentualnej terapii. W swojej praktyce zajmuje się m.in. prawidłowym noszeniem i podnoszeniem niemowląt, doborem pomocy i wyprawki dla maluchów, konsultacjami online oraz doradztwem w zakresie karmienia piersią, noszenia i wyboru pierwszych bucików. Więcej o Marie znajdziesz na marielangova.cz lub na jej Instagramie @marie_langovaa.

Aktualnie jesteś na www.premiumbarefoot.pl