Przetestowaliśmy ocieplane, uniwersalne buty na zimowe wyjazdy. Saltic Vintero spełniają wysokie wymagania stawiane obuwiu outdoorowemu, łącząc wygodę i elastyczność.
| Testowany model | SALTIC VINTERO |
| Przeznaczenie | lekki trekking, zimowe, na co dzień, do miasta |
| Materiał cholewki | naturalna skóra licowa |
| Podszewka | funkcyjna membrana WinTherm |
| Podeszwa | EXTASY Fix – 3,5mm |
| Krój | odpowiednie także dla szerszych stóp, przestronny przód buta i okolice podbicia, dla wachlarzowatego kształtu stopy i dominującego palucha |
| Wysokość buta |
mid (średnie) |
| Warianty kolorystyczne | czarny, bordo, brązowy |
| Dostępne rozmiary | 34–46 |
| Cena | 3 870 Kč |
| Warunki testu | ok. 200 km – śnieg, błoto, ulice |
| Producent |
wyprodukowane etycznie przez firmę Saltic ze 100% udziałem pracy ręcznej w Czechach |

Ruch na zewnątrz w zimowych miesiącach większości osób kojarzy się z ciężkim, sztywnym obuwiem. Tej zimy dostałem jednak możliwość przetestowania lekkich butów barefoot Saltic Vintero i zastanawiałem się, jak sobie poradzą. W swoich wyjazdach dzielę czas mniej więcej po równo między miasta i góry, dlatego przydaje mi się obuwie uniwersalne.
Vintero zabrałem więc na weekend w Beskidy (ok. 30 kilometrów w śniegu), na święta Bożego Narodzenia do domu na Wysoczynę (około 40 kilometrów w błocie i śniegu), a na koniec roku na ulice Stambułu (ok. 80 kilometrów po twardej nawierzchni). Pomiędzy tym nosiłem je podczas codziennych sprawunków – raz po zamarzniętych, innym razem po rozmokłych albo mokrych, grudniowych Czechach.


Ocieplane buty barefoot Saltic Vintero to dobra opcja dla miłośników „chodzenia na boso” w chłodniejszej części roku. Membrana WinTherm z wkładką termiczną o grubości 3,5 mm zapewnia wystarczający komfort cieplny, który można jeszcze podnieść grubszą skarpetą trekkingową.
Zakładanie butów jest proste, bo można je ładnie całe „rozewrzeć”. Z tyłu, na pięcie, znajduje się duża pętelka – na tyle solidna i na tyle duża, że da się ją pewnie chwycić nawet w rękawiczkach i nie martwić się, że się urwie. Układ sześciu dziurek pozwala buty porządnie zasznurować i dobrze dociągnąć, co bardzo doceniam. Mimo że nie muszę mieć na nogach ciężkich butów górskich, lubię to uczucie, kiedy stopa jest stabilnie trzymana.

Podeszwę Saltic Vintero tworzy trzy milimetrowa podeszwa Extasy Fix. Na początku, patrząc na bieżnik, byłem trochę sceptyczny, ale późniejsze używanie na śniegu, lodzie i w błocie przekonało mnie, że but daje radę w trudniejszym terenie i bardziej wymagających warunkach. Owszem, zdarzyły się momenty, kiedy poślizgnąłem się nawet w Vintero – na oblodzonej drodze i na rozmokłym, błotnistym podejściu. W pierwszym przypadku to był raczej temat na kolce do butów, a w drugim błota było tyle, że ślizgałby się nawet traktor.
Bardzo dobrze prezentuje się licowa skóra naturalna, która w połączeniu z membraną WinTherm tworzy dobrą ochronę przed wodą i śniegiem. Wodoodporność zwiększysz, stosując impregnację, która zadba o zewnętrzną część obuwia. But co prawda znosi dużą ilość wody (np. deszcz), ale konstrukcyjnie nie jest w 100% nieprzemakalny (nie wchodziłbym w nich np. w głębokie kałuże). Z doświadczenia wiem jednak, że nawet po całym dniu chodzenia w deszczu po murach Stambułu stopy miałem nadal suche i w pełnym komforcie. Pewniakiem są też wodoodporne skarpety Sealskinz.

Membrana utrzymuje ciepło i wilgoć tam, gdzie trzeba, i przekłada się na wysoki komfort chodzenia. Ja osobiście doceniam wzmocniony czubek (często o coś zahaczam) oraz wzmocnioną piętę.
Już przy pierwszym założeniu miałem wrażenie, jakbym miał stopę w ciepłym kapciu albo w bardzo ciepłej, wyższej skarpecie. To odczucie nie zmieniło się nawet przy dłuższym użytkowaniu. W okolicy palców but leży świetnie i wszystkie palce mają dużo miejsca – zarówno od góry, jak i po bokach. Sznurówki, nawet mocno dociągnięte, nigdzie nie uciskają i materiał nigdzie się nie marszczy w sposób, który mógłby powodować otarcia. Stopa w bucie się nie ślizga, tylko stabilnie „siedzi”, mimo że ma sporo przestrzeni. Pomagają w tym także antybakteryjne wkładki z funkcją termoregulacji, które są dołączane do Vintero.
W butach barefoot często robiłem jednego dnia około 20 kilometrów – i to jeszcze zanim zdążyłem je porządnie rozchodzić – a mimo to nigdzie na stopie, palcach, kostce ani w żadnym innym miejscu nie było nawet drobnych oznak otarć czy ucisku. To po prostu kapcie – w najlepszym znaczeniu tego słowa.

Na pierwszą wyprawę w nowych butach ruszyłem w piękne Beskidy. Na zewnątrz było lekko poniżej zera, drzewa zdobił szron, a na szczytach leżał śnieg – niewiele, ale zawsze coś. Na początku nie byłem pewien, czy na tę trasę brać Vintero – w końcu Beskidy to już góry: co prawda niskie, ale jednak góry.
Butów prawie nie czułem na nogach, co było sporą zmianą w porównaniu z moimi typowymi zimowymi butami trekkingowymi. Pierwsze kroki na śniegu i lodzie były więc trochę dziwne, ale po chwili się przyzwyczaiłem i potem szło się już zupełnie komfortowo. Przyjemnie i lekko. Bardzo mnie zaskoczyło, że buty się nie ślizgały i że mimo temperatury około minus pięciu stopni nie marzły mi stopy. Pod koniec dnia dotarliśmy do schroniska, a ja nadal miałem stopy suche i ciepłe.

Jestem już przyzwyczajony do tego, że święta w Czechach tradycyjnie wypadają „w błocie” – i w tym roku byłem za to nawet trochę wdzięczny. Zabrałem Vintero na kilka spacerów z psem po polach na naszej Wysoczynie, gdzie mieszała się zamarznięta ziemia, błoto i czasem śnieg. Buty wytrzymały błoto i wodę. To prawda, że musiałem uważać, żeby woda nie wlała się przez język, ale nie było to szczególnie trudne. Nawet po całym dniu w błocie wystarczyło wieczorem buty opłukać i były jak nowe. Na początku bałem się, że porysują się albo uszkodzą od gałęzi i kamieni, ale jak dotąd nie zauważyłem żadnych zniszczeń.
Ostatni duży test czekał buty na ulicach Stambułu, największego miasta Turcji, gdzie spędzałem końcówkę roku. Co prawda nie było mrozu, ale za to sporo padało. Po twardej nawierzchni lokalnych ulic zrobiłem dziesiątki kilometrów, odwiedziłem też kilka wysp i obeszedłem całe mury Konstantynopola. Przez cały ten czas stopy ani mnie nie bolały, ani nie pojawił się żaden pęcherz czy odcisk. Mimo że cały czas padało i wiało, stopy były suche i ciepłe.

Ocena końcowa
Buty barefoot Saltic Vintero są wygodne, lekkie i bardzo łatwe do spakowania, a jednocześnie można w nich spokojnie poruszać się po śniegu i w mrozie. Nie muszę się bać, że przemokną podczas mocnego deszczu, a jednocześnie wiem, że dzięki dobrej dystrybucji ciepła nie „ugotuję się” w nich np. na lotnisku czy w muzeum. Raczej nie zabrałbym ich na kilkudniowy pobyt w zimowej dziczy albo w górach – nie do tego są przeznaczone – ale jako uniwersalne buty na zimowe wyjazdy spełniają dokładnie te wymagania, których oczekuję od butów.
Na koniec warto dodać, że dobrze wyglądają na praskiej Náplavce, w beskidzkim schronisku i w stambulskim porcie.


Saltic Vintero przetestował Jiří Kalát. Podróżujący skryba, który prowadzi prelekcje dla ludzi lubiących słuchać. Kocha Bliski Wschód i Afrykę Północną, ale chętnie włóczy się wszędzie tam, gdzie można przeżyć przygodę albo poznać coś nowego. Jest autorem książki Všichni tady lžou, współpracuje z kilkoma magazynami i portalami podróżniczymi oraz występuje na festiwalach i w różnych miejscach na terenie całych Czech.
Dokąd zaprowadzą cię kolejne kroki?

Aktualnie jesteś na www.premiumbarefoot.pl